Znany plotkarski portal Pudelek musi przeprosić Jolante Pieńkowską i Leszka Czarneckiego za naruszenie dóbr osobistych. Zaskakuje wysokość kary - 200 tys. złotych. Niemniej zaskakujące jest również uzasadnienie:
Cytat:
Im wyższy prestiż osób pomówionych, tym wyższa powinna być sankcja ekonomiczna
Zawsze myślałem, że wobec prawa wszyscy są równi. tyle się o tym mówi. Tymczasem sędzia najwyraźniej uważa inaczej. Miara kary nie jest krzywda, ale prestiż pomówionego. Przeciętny obywatel dostałby pewnie jakieś marne ochłapy, o ile w ogóle by coś dostał.
Kolejny kwiatek:
Cytat:
Zasądzoną kwotę zadośćuczynienia sąd uznał za "umiarkowaną oraz adekwatną do stopnia winy"
200 tys. złotych za podanie informacji nieprawdziwych "jak te o sali balowej, o planach nieruchomości, zakazie latania ze stewardessami oraz częstych przelotach powódki do pracy" uważam za lekką przesadę, zwłaszcza w obliczu wysokości odszkodowań za błędy lekarskie. Przykład pierwszy z brzegu:
Podsumujmy - za trwałe kalectwo dziecka, po 9 latach batalii sądowej - 500 tys. złotych. Za napisanie, że ktoś ma basen w chacie, a go nie ma - 200 tys. złotych po niespełna rocznej rozprawie (art. na Pudelku ukazał się we wrześniu zeszłego roku).
O ile uzasadnienie o "prestiżu" faktycznie brzmi jak wyciągnięte z tyłka, to sama idea karania za pisanie bzdur jak najbardziej mi odpowiada.
Sparrow ma willę z basenem - teraz leć do sądu i czekaj na przelew. Może nie popadajmy w skrajności. Gdybyśmy mieli karać za pisanie bzdur, połowa dzienników i magazynów w tym kraju już dawno ogłosiłaby plajtę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach