Pomijam fakt, że nasze faszystowskie państwo, mając w głębokim poważaniu wszelkie prawa, które samo stanowi, postanowiło na rozkaz UE pod przymusem zbierać informacje o swoich obywatelach, to zastanawia mnie za ile i kto stworzył im system zarządzania informacją?
W niedzielę zadzwoniła do mnie przedstawicielka GUS w celu przeprowadzenia spisu. Umówiłem się na środę na 16. W poniedziałek zadzwoniła do mnie pani z GUS - nic nie wiedziała o poprzedniej rozmowie, przypomniałem, że mieli dzwonić w środę o 16. Dziś zadzwonił do mnie pan z GUS - poprosiłem tylko, żeby się ogarnęli. Czy można wyobrazić sobie większy burdel? (pewnie można)
Ja w ogóle nie chciałem się spisywać, ale faszystowskie państwo każe pod karą grzywny, to co robić - nie stać mnie. Dla informacji - 3 godziny po tym poście znów do mnie dzwonili. Ostatecznie odpowiedziałem na ich pytania w środę rano, bo stwierdziłem, że dalsza walka to walka z wiatrakami. Swoją droga ciekawa sprawa - w niezłe zakłopotanie wprawiłem chyba cały GUS kiedy zadzwoniłem i zapytałem, gdzie mogę złożyć oficjalną skargę. Dopiero po 30 minutach udało mi się coś ustalić. Oczywiście napisałem maila, ale nie doczekałem się odpowiedzi.
GUS to wieś, relikt PRL. Pracuję w małej firmie i odbierając telefon zawsze przedstawiam się z imienia i nazwiska. Dzwoniąc do GUSu usłyszałem głuche "Słucham?".
Dla mnie ten spis jest śmieszny. Skoro ankietyrzy z GUS do mnie trafiają to chyba wiedzą gdzie mieszkam, jak się nazywam i jakie posiadam obywatelstwo? Po co więc te oczywiste pytania? Po to chyba aby ktoś mógł zarobić... Nie dowiedzieli się ode mnie nic nowego. Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce, czuję się Polakiem, nikim poza tym. Po co to biednemu państwu polskiemu za ciężkie miliony- nie wiem...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach